Rosło napięcie i niezadowolenie mieszkańców stolicy, podsycane zwłaszcza wystąpieniami członków radykalnego skrzydła Towarzystwa Patriotycznego (tak zwanego Klubu) – zdecydowanych przeciwników generała Jana Skrzyneckiego, jako wodza naczelnego wojsk polskich (Od bitwy Ostrołęckiej całe postępowanie Skrzyneckiego jest ciągłym pasmem najszkodliwszych błędów (…) Kraj nad przepaścią postawił).
Ponadto nierozstrzygniętą pozostawała drażliwa społecznie sprawa osób oskarżanych o szpiegostwo lub zdradę, czy sprzyjanie stronie rosyjskiej. Aresztantów przetrzymywano od dłuższego czasu w warszawskich lochach i więzieniach bez spodziewanego procesu (niektórych szpiegów, jak Henryka Mackrotta juniora, więziono od samego początku powstania), pomimo zapewnień Rządu Narodowego niezwłocznego, to jest w ciągu 24 godzin, osądzenia oskarżonych. Kolejne zwodnicze obietnice władz, „łudzenie pozorami”, a w rzeczywistości umyślna gra na zwłokę, wywoływały coraz większe zniecierpliwienie radykalnie nastrojonej części mieszkańców miasta.