Natura wulgaryzmów i przekleństw Przekleństwa i formy obraźliwe występują w języku od początku cywilizacji. Często wywodzą się one ze słów tabu – magicznej formuły, która była dopuszczalna jedynie w określonych przypadkach; użycie jej w innym kontekście było złamaniem norm etycznych. Wierzono, że używanie przekleństw może ściągnąć karę boską lub sprowadzić nieszczęście.

Historia polskich przekleństw W przeszłości często przeklinano używając imion boskich lub świętych: „przebóg”, „dalibóg”. Równie częstym było życzenie rychłej śmierci lub choroby, np. „bogdaj cię zabito”, pochłonięcia przez ogień piekielny czy innego nieszczęścia, np. „bogdaj nogę przy samej przyłaziła dupie”. Używanie obscenów fizjologicznych miało wzmocnić niechęć do danej osoby; można było na kogoś „rzygać” lub „plwać”, albo też „oblewać gnojem”, w mocniejszej formie kazać komuś „żreć gnój” albo „świże gówno brać w zęby”. Inną obelgą było przyrównanie człowieka do zwierzęcia, np. psa czy świni. Istniało również wiele określeń na prostytutkę: „wyleganica”, „murwa”, „kortyzanka”, „małpa”, „nęta”, „przechodka”, „klępa”, „larwa”, „suka”, przy czym określenia te stosowano również w odniesieniu do kobiet, które prostytucją się nie zajmowały. Do XVIII w. obraźliwe było słowo „kobieta”, wiązane etymologicznie z pasieniem świń.