Książę napisał też do samej tancerki: „Gdyby jednak [stan zdrowia] pozwolił Pani pokazywać swój wielki talent w dalszym ciągu publiczności, chociażby tylko w balecie, cieszyłbym się z tego z publicznością; w każdym razie gaża Pani nie będzie bynajmniej zmniejszona”. I tak się stało, Eva Schinagel pozostała w teatrze, zwolniona już jednak z obowiązku występowania w komediachWarszawski teatr Sułkowskich. Dokumenty z lat 1774–1785, s. 146–158. Wrocław: Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, 1957..
Nie tylko ta wymiana korespondencji świadczy o jej pozycji w warszawskim środowisku teatromanów i na scenie. Mamy również ciekawe świadectwo pamiętnikarskie Juliana Ursyna Niemcewicza z tamtych lat: „Teatr był w pałacu Radziwiłłowskim, dziś namiestnika królewskiego. Moskale i Polacy cisnęli się nań. I tu często rozrzutnej hojności zdarzały się widoki. Wprowadzono zwyczaj ulubionym aktorom, aktorkom i tancerkom rzucać z parteru worki napełnione złotem. Poniński, generał moskiewski Romanius, inni generałowie moskiewscy, książę Marcin Lubomirski... Ci, mówię, i wielu innych rzucali worki złota tancerce Casacelli [nazywała się Caselli], Schinaglin, Bini, [wyraz nieczytelny, zapewne: Simonetti] i sławnemu skoczkowi Szlancowskiemu.