Jako właściciel praw do utworu zaproponował, by Dumas wszedł w prawa Janina, który wycofał się ze spółki i otrzymywał połowę należności z praw autorskich. Pisarz zaoferował inny układ. Zgodził się, by całość kwoty (siedemdziesiąt dwa franki za przedstawienie) otrzymywał Gaillardet, podczas gdy on dostawałby dziesięć procent dziennych wpływów i dodatkowo czterdzieści franków w biletach. Posunięcie było zuchwałe, w razie powodzenia sztuki obiecywało spory dochód, w razie klapy – prawie nic. Harel, bardzo zadowolony, że w końcu przekonał Dumasa, zgodził się nawet nie wymieniać jego nazwiska jako współautora sztuki.

Praca nad dramatem Nie chcąc czekać na powrót Gaillardeta, który przebywał w rodzinnym Tonnere w związku z pogrzebem ojca, Harel przyniósł Dumasowi tekst przerobionej przez Janina sztuki. Dumas przejrzał ją. Ekspozycję uznał za przydługą i nieporadną, ale bardzo spodobał mu się węzeł dramatyczny utworu pojedynek pomiędzy królową Małgorzatą burgundzką, uosobieniem sprytu i okrucieństwa, a kapitanem Buridanem, szaławiłą, który dzięki sztuce uwodzenia i szantażu pnie się po szczeblach kariery. Zaraz też zabrał się do pracy. Wyciągnięty na łóżku, oparty plecami o poduszki, z blatem na kolanach pisał jedną odsłonę dziennie.