Był świadkiem zagazowania pierwszych żydowskich transportów, które przybyły do obozu, osobiście nie brał jednak udziału w tym procederze. Po powrocie z Treblinki przez krótki czas ponownie pracował w ośrodku nad Attersee.
Pod koniec sierpnia 1942 roku powrócił do Treblinki, aby nadzorować budowę nowego, większego budynku z komorami gazowymi, który zaprojektował Lorenz Hackenholt. W tym celu dopilnował rozbiórki komina nieczynnej fabryki szkła w Małkini, którego cegły posłużyły później do budowy nowych komór. Wiadomo, że podczas robót budowlanych zabił żydowskiego więźnia, który pomylił się przy pracy. Według niektórych świadków liczba jego ofiar mogła sięgać nawet kilku osób.
Po zakończeniu prac w Treblince udał się wraz z Hackenholtem do obozu zagłady w Sobiborze, aby również tam pokierować budową nowych komór gazowych (wrzesień–październik 1942). Uczestniczył także w pracach budowlanych na terenie obozów pracy w Dorohuczy i Poniatowej. Następnie powrócił do Niemiec, gdzie wziął udział w projekcie budowlanym realizowanym w „ośrodku eutanazji” w Bernburgu. Wiosną 1943 roku kolejny raz pojawił się w Treblince, tym razem z zadaniem przeprowadzenia renowacji i remontu niektórych budynków. W kolejnych latach uczestniczył w projektach remontowo-budowlanych realizowanych w różnych biurach i ośrodkach akcji T4.