Po krytycznych uwagach na temat wiarygodności Wikipedii, stwierdziła: „Jest to osnowa i wątek debaty o wolnej prasie, zarówno cyfrowej, jak i drukowanej, która trafia w sedno prawdy, a nie głupia mądrość samozwańczego tłumu”.

Emily Bell, dyrektor Tow Center for Digital Journalism przeanalizowała zasięg projektu po czterech dniach od pierwszego ogłoszenia. Powiedziała, że istnieje znaczny sceptycyzm, który pojawił się podczas sesji Wallesa w Ask Me Anything. Przypuszcza, że Wikitribune będzie powielać pracę, która jest już w toku i przytoczyła przykład nagrody Pulitzera dla Davida Fahrentholda za sprawozdanie z wyborów prezydenckich w USZ dla „the Washington post”, podczas którego użył on Twittera do komunikacji z mieszkańcami.

Zahera Harb, wykładowczyni dziennikarstwa w City University, zakwestionowała oparcie strony na bezpłatnych wolontariuszach, mówiąc: „Widzę, że model jest bliżej «wyzysku», niż czegokolwiek innego”. Napisała również, że strona będzie podatna na błędy i zniekształcenia: „W tym systemie napotkamy błędy podobne do tych, które widzieliśmy w Wikipedii. Te błędy, zazwyczaj powodują takie same szkody jak fałszywe wiadomości...