Jednak zarówno około 80% lekarzy, jak i 80% społeczeństwa holenderskiego popierało owe rozwiązania. Sytuacje kierowania oskarżenia przeciwko medykom z tych powodów należały w Holandii do rzadkości, zaś tylko w jednym przypadku doszło do skazania: w 1986 roku na karę 6 miesięcy więzienia skazano pielęgniarkę, która odebrała życie kilku pacjentom z chorobą nowotworową i zaburzeniami psychicznymi, którzy nie wyrazili zgody na eutanazję.
Dla zobrazowania skali zjawiska można posłużyć się danymi z 1991 roku z Holandii, gdzie łączna liczba zgonów z różnych przyczyn wyniosła 128 tys. W tym samym roku 25 tys. pacjentów podjęło ze swoim lekarzem rozmowę na temat eutanazji, z tego 9 tys. pacjentów jednoznacznie prosiło o eutanazję, z których ostatecznie – po medycznej weryfikacji ich stanu – około 2300 osób odebrało sobie życie z pomocą lekarza lub zakończyło życie w wyniku eutanazji (stanowi to 1,8% ogółu zgonów odnotowanych w 1991 r. w Holandii). Oznacza to, że 26% próśb pacjentów o skrócenie ich życia zostało spełnionych poprzez samobójstwa podejmowane z pomocą lekarzy albo poprzez dobrowolną eutanazję. Taki stan rzeczy utrzymywał się ponad 20 lat, choć formalnie eutanazja była nielegalna i do 1994 roku jej przeprowadzenie skutkowało przesłuchaniem policyjnym i groźbą postawienia w stan oskarżenia.