Pod koniec czerwca 1941 roku Sowieci podjęli próbę ewakuacji więzienia. Według raportów NKWD wywieziono koleją do Iwanowa 577 więźniów, a kolejnych 942 zwolniono lub „pozostawiono w więzieniu”. Z ustaleń Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi wynika natomiast, że pod Husiatynem jeden z transportów został zaatakowany przez niemieckie lotnictwo. W powstałym zamieszaniu więźniowie podjęli próbę ucieczki, lecz udała się ona tylko nielicznym. Większość uciekinierów zginęła od kul konwojentów.

W międzyczasie funkcjonariusze NKWD przejściowo opuścili Stanisławów, pozostawiając więźniów bez nadzoru. Część osadzonych podjęła wówczas próbę ucieczki, lecz nie sposób ustalić, ilu z nich powiódł się ten zamiar. Ówczesna prasa oraz ocalali polscy więźniowie podawali, że z więzienia wydostało się nawet do tysiąca osób. Z kolei jeden ze świadków przesłuchiwanych w latach 90. XX wieku przez OKBZpNP w Łodzi, zeznał, że ucieczka powiodła się 40 mężczyznom i 40 kobietom. Pomoc z zewnątrz dla uciekających więźniów zorganizował kpt. Ignacy Lubczyński wraz z młodzieżą ze „Strzelca” i Przysposobienia Wojskowego.