Jedyną różnicą była wiara w to, że Fiodor Rybałkin był powtórnym wcieleniem samego Chrystusa. W żaden sposób ta wiara od strony wewnętrznej nie wyróżniała się – pozostali Fiodorowcy byli zwyczajnymi prawosławnymi bezpopowcami, tak jak pozostali „prawdziwi-prawosławni” – Fiodorowcy nie uznawali oficjalnej cerkwi.
W 1959 roku rostowska wspólnota została zdemaskowana, a większość jej członków osadzona w więzieniach. W 1961 roku ten sam los spotkał wspólnotę woroneską. Większość Fiodorowców została osądzona zgodnie z dekretem Chruszczowa: „O walce z pasożytnictwem”, ponieważ odmówili wstąpienia do kołchozów i w ogóle oficjalnego zatrudnienia – a pracowali na umowach. Niechęć oficjalnego zatrudnienia była powszechna dla „osób ukrywających się w podziemiach” i była związana z surowym przestrzeganiem Dwunastu wielkich świąt Kościoła prawosławnego. Na zesłaniu Fiodorowcy nadal odmawiali jakiegokolwiek zatrudnienia, co prowadziło do rozpraw sądowych i zesłań do łagru. Tam odmowa od pracy na ogół doprowadzała do faktycznego, bezterminowego uwięzienia w karcerze – co prowadziło do śmierci głodowej wielu ludzi. O zesłaniach do łagrów dwa pokolenia Fiodorowców dowiadywało się nawzajem od siebie, dlatego zaczęli aktywnie korespondować.