Spakowany, swoje ostatnie kroki kieruje do Taji, aby namówić ją do wyjazdu razem z nim. Ta jednak odmawia. Wprawdzie czekała na Aloszę przez dwadzieścia lat, jednak teraz, będąc w ciąży (jak się później okazuje z Aloszą) i chcąc uniknąć tułaczki z nafciarzem, odmawia wyjazdu. Alosza opuszcza Jełań, jednak w tym samym czasie na wiertni dochodzi do niekontrolowanego wytrysku ropy na dużą skalę. Alosza bez wahania biegnie na miejsce odwiertu, aby wspomóc kolegów. Dochodzi do samozapłonu ropy i zniszczenia instalacji wiertni. Alosza, próbując ratować jednego z kolegów – Sanię – przygniecionego upadającą wieżą wiertniczą, traci życie.
W tym samym czasie Filipp bierze udział w ogólnokrajowym zjeździe nafciarzy na Kremlu. Otrzymuje telegram o odkryciu dużych złóż ropy i gazu w jego rodzinnych stronach i śmierci Aloszy – informacja ta jest powodem do ogólnej radości członków zjazdu. Jednak nie dla samego Filippa, który pamiętając o zasługach Aloszy prosi wszystkich uczestników zjazdu o uczczenie pamięci przyjaciela minutą ciszy. Wkrótce przybywa do Jełani, która właśnie jest dewastowana na skutek trwającej katastrofy i przez ratowników próbujących opanować niekontrolowany wyciek. W ostatniej, surrealistycznej scenie, spotyka się z duchami wszystkich swoich przodków i żywymi mieszkańcami Jełani.