W rezultacie zostaje zdjęty ze stanowiska i przesunięty do pracy jako robotnik niewykwalifikowany.

Filipp. Lata 60.

Filipp Sołomin, uratowany podczas wojny przez Aloszę oficer, obecnie I sekretarz partii komitetu obwodowego, przybywa do rodzinnej Jełani. Jest świadom, że decyzja budowy w rodzinnych stronach dużej hydroelektrowni oznacza dla jej mieszkańców unicestwienie poprzez zalanie okolicznych wsi i budowę olbrzymiego zbiornika wodnego. Jest jej przeciwny i słusznie rozumuje, że jedynym ratunkiem dla jego ojcowizny jest odkrycie na jej terytorium ropy – surowca o pierwszorzędnym znaczeniu – co mogłoby przekreślić plany „centrali” o budowie elektrowni.

Spotyka się z Aleksiejem (który zresztą nie rozpoznaje człowieka, któremu onegdaj ocalił życie) oraz innymi członkami jego brygady. Uświadamia sobie, że ropy w podległym mu terenie nie ma, jednak wobec swoich zwierzchników w Moskwie podtrzymuje swoje stanowisko. Cała sprawa stanowi dla tego człowieka olbrzymi dylemat wyboru pomiędzy postawą lojalnego członka partii i pragmatyka a postawą sybiraka świadomego swoich korzeni, niechcącego niszczyć rodzinnej ziemi. Sam Alosza, zniechęcony długotrwałymi i bezowocnymi poszukiwaniami, nabiera przekonania, że w okolicach Jełani ropy nie ma, a sama wieś skazana jest na zagładę. Składa wymówienie i postanawia wyjechać.