Jego osobiste kontakty, odpowiednie działania i stosunkowo dyskretna technika fotografowania pozwoliły mu na stworzenie zdjęć, które ukazywały ludzkie oblicza za zewnętrzną fasadą. Politycy, artyści i naukowcy w nieustawianych pozach, lecz w swobodnej atmosferze, dobrym humorze lub śmiertelnie zmęczeni – w zależności od sytuacji. Taki punkt widzenia był wówczas rewolucją.
Z wrodzonym uporem Salomon starał się być w pobliżu fotografowanych osobistości, również podczas oficjalnych wystąpień. Jednak nigdy nie był niedyskretny, nie polował na prywatne skandale. W 1931 r. został opublikowany jego album pt. Berühmte Zeitgenossen in unbewachten Augenblicken. Swój dzień pracy opisał w nim jako ciągłą walkę: najpierw przedostanie się na miejsce wydarzenia, potem walka ze złym oświetleniem, szybkimi ruchami i temu podobnym, wreszcie z przykazami redakcji i zastrzeżeniami tępych redaktorów.