Za cenę jednego poległego partyzanci zabili bowiem około 7–8 nieprzyjaciół, a kilku innych zranili. Ponadto 9 lub 10 Turkmenów wzięto do niewoli, a następnie rozstrzelano.

Przebieg pacyfikacji Turkmeni, którzy przeżyli atak partyzantów, powrócili nad ranem do wsi i rozkazali sołtysowi wyznaczyć 12 furmanów, którzy mieli odwieźć ich rannych kolegów do Ostrowa Lubelskiego. Niedługo po wyruszeniu w drogę żołnierze polecili furmanom skręcić w kierunku przystanku kolejowego w Brzeźnicy Bychawskiej. W lesie przed linią kolejową kolumna napotkała na jeden z pododdziałów niemieckiej ekspedycji karnej, który zmierzał w kierunku Jam. Furmanom polecono zejść z wozów i ustąpić miejsca nowo przybyłym żołnierzom. Jeden z Turkmenów rozkazał Bronisławowi Mycce uciekać, po czym oddał do niego śmiertelne strzały. Pozostałych Polaków odprowadzono z powrotem do Jam. Na skraju wsi, nieopodal gospodarstwa Grzegorza Chocyka, żołnierze rozkazali furmanom uciekać, po czym otworzyli do biegnących ogień z broni maszynowej. Egzekucję przeżył jedynie Jan Jarmoń.