Dowództwo zgodziło się wprawdzie 5 września na wyładowanie 11 DP i 24 DP, jednak wobec trudności organizacyjnych proces ten przebiegał w sposób chaotyczny i wręcz nieprzemyślany. W nocy z 4 na 5 września wycofano wojska spod Limanowej i Tymbarku i skierowano do obrony Nowego Sącza, pod który dochodziły z południa oddziały niemieckiej 2 DSG.
W kolejnych dniach front Armii został rozcięty, w dużej mierze z winy błędnych decyzji dowódcy Armii. 6 września polecił on 24 DP wycofanie z linii Dunajca i oddanie Tarnowa, pomimo tego, że na wschodnim brzegu rzeki znajdowała się jeszcze GO Boruta, która w efekcie musiała walczyć o możliwość przejścia przez Dunajec. Odsłonięto w ten sposób główną oś komunikacyjną Małopolski (Kraków – Rzeszów – Lwów), co mogłoby przynieść Armii katastrofę, gdyby nie uwikłanie się sił niemieckich (2 DPanc) w walki z GO „Boruta” i gdyby nie ofiarna postawa 10 BKZmot., która przesunięta rozkazem gen. Boruty-Spiechowicza do odwodu w rejonie Radomyśla Wielkiego mogła natychmiast podjąć wyprzedzający marsz pod odsłonięty Rzeszów. Na lewej flance zamiast nakazać 11 DP zaangażowanie w walce (głównie poprzez wsparcie ogniem posiadanej artylerii) na rzecz słabych brygad górskich (2 i 3 BG), Fabrycy nakazał dowódcy tej dywizji oszczędzać się aż do osiągnięcia linii Sanu.