Karpackich batalionów ON nie uwzględniono w planach mobilizacyjnych, a w związku z tym weszły do walki praktycznie w stanach przewidzianych w czasie pokoju, będąc tylko prowizorycznie wzmocnionymi. Na 19 batalionów aż 17 było typu I, czyli bez ciężkiej broni maszynowej, łączności i taborów. Wycofano z nich także młodszych oficerów i podoficerów i zastąpiono kadrą ze stanu spoczynku i starszymi wiekiem oficerami. W walce z niemieckimi wyborowymi dywizjami alpejskimi, w dużej części zmotoryzowanymi, ich szanse na odparcie wroga były znikome.
Już w pierwszym dniu wojny w kierunku na Czorsztyn zaatakowała niemiecka 4 Dywizja Lekka, a za nią część oddziałów 2 Dywizji Strzelców Górskich, które poprzez obejście od zachodu chciały zdobyć Krościenko. Inna część tej dywizji, poprzedzona przez wojska słowackie, atakowała w kierunku na Szczawnicę i Obidzę. Przez Kamienicę i Łącko posuwały się oddziały 4 DLek, oskrzydlając armię od północy. Działania tej dywizji na kierunku Tymbark – Limanowa groziły rozdzieleniem Armii „Kraków” i „Karpaty”. W takim położeniu, dla wzmocnienia siły bojowej, szef sztabu Armii „Karpaty” (płk dypl. W. Morawski) domagał się od Naczelnego Dowództwa wyładowania części w dalszym ciągu transportowanych na zachód wojsk, choć Armia „Kraków” była już w odwrocie.