Jacobs atakuje przede wszystkim przekształcone wersje utopijnych wizji Le Corbusiera, w których gęsta i niska zabudowa miejska ustępuje miejsca wysokościowcom zatopionym w zieleni, a tradycyjna siatka ulic zastąpiona zostaje autostradami i ciągami pieszymi. Zdaniem autorki, tego typu działania przyczyniły się do stopniowej degradacji wielu dzielnic Nowego Jorku i innych dużych miast kraju. Nowa, sztuczna i nieprzyjazna struktura miejska spowodowała m.in. wzrost przestępczości, rozpad więzi sąsiedzkich, upadek drobnej przedsiębiorczości, w tym lokalnego handlu i rzemiosła oraz spadek ogólnego poczucia bezpieczeństwa.

W Śmierci i życiu… Jacobs wprowadza też pojęcia takie jak „oczy ulicy” (sąsiedzka czujność i nieintencjonalne patrolowanie ulicy wzrokiem przez jej mieszkańców), „kapitał społeczny”, czy „łączenie podstawowych funkcji” (handel, mieszkalnictwo i przemysł). Jacobs twierdzi, że stare, pozornie chaotyczne dzielnice, są tak naprawdę największym skarbem wszystkich miast. Sieci lokalnych znajomości, możliwość utożsamienia się z daną okolicą i tradycyjne, małe warsztaty i sklepy składają się na obraz dobrze funkcjonującej dzielnicy, zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym.