Krytyk Brook Zern po obejrzeniu występu, w którym artysta pokazał duende, napisał: „Ten występ rozszerza źrenicę oka umysłu, aż intensywność wchłanianej sztuki staje się niemal nie do zniesienia [...] Ma się wrażenie, że wszystko to się dzieje po raz pierwszy w historii, a rzeczywistość jest tak zintensyfikowana i wyolbrzymiona, że staje się nierzeczywista...”Maurer (1998), s. 11 - 20.
Llorca pisze: „Duende jest zatem siłą, a nie dziełem. To walka, a nie myśl. Pewien stary mistrz gitary powiedział mi kiedyś: ‘Duende nie jest w gardle, duende wspina się przez ciało aż od stóp’. Co oznacza, że duende nie jest kwestią umiejętności, lecz autentycznego, żywego stylu, krwi, najpierwotniejszej kultury, spontanicznej kreacji.” Sugeruje, że „wszystko ma w sobie dźwięki czarne, ma duende [czyli emocjonalny mrok] (…)”. Ta „tajemnicza siła, którą wszyscy odczuwamy, a której żaden filozof nie umie wytłumaczyć, jest duchem ziemi, tym samym duende, które spaliło serce Nietzschego poszukującego daremnie jego zewnętrznych form na weneckim moście Rialto czy w muzyce Bizeta, nie wiedząc, że duende, którego poszukiwał, przeskoczyło wprost z greckich mitów na tancerzy Kadyksu czy też Dionizyjski krzyk w siguiriyach Silveria [Franconettiego] (…) Pojawienie się duende zawsze oznacza radykalną przemianę formy.