Panujące w obozie warunki były złe ze względu na to, że nie były przystosowane do przebywania w nich ludzi. Było to widoczne szczególnie w zimę, bowiem baraki nie miały odpowiedniego systemu grzewczego. Jedzenie było ubogie w witaminy i kalorie, rozprzestrzeniały się choroby zakaźne takie jak dur brzuszny, tyfus plamisty, czerwonka. Celem pomocy przebywającym w obozie w Kołomyi stworzono „Komitet Opieki Pań Polek Opieki nad Internowanymi” nad jeńcami wojennymi i osobami internowanymi, któremu przewodniczyła Leokadia Miziewiczowa. W lutym 1919 Komitetowi zezwolono na otwarcie w obozie szpitala przewidzianego na 60 łóżek z dwiema pielęgniarkami i dwoma lekarzami. 20 marca 1919 do Kołomyi przybyła szwajcarska misja Czerwonego Krzyża pod przewodnictwem dr Fuke, aby sprawdzić stan obozu i ocenić sytuację internowanych i jeńców wojennych w Kosaczowie.
Stosunek przedstawicieli władz administracyjnych obozu wobec uwięzionych był różny – od tolerancyjnego, po konfliktowy. Po wycofaniu się wojsk ukraińskich z Kołomyi 24 maja 1919 r. Ivan Gdulia przekazał „Komitetowi Opieki Pań” 40 000 hrywien od rządu Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej na wypłaty zasiłków dla internowanych.