Grupa ze Szpitala Wolskiego została ostatecznie doprowadzona do hal warsztatów kolejowych przy pobliskiej ul. Moczydło.
W halach na Moczydle zgromadzono już tysiące mieszkańców Woli, którzy w ścisku i w dotkliwym upale, bez wody i żywności, czekali na decyzję o swoim losie. Po przybyciu do hal Polacy przyprowadzeni ze szpitala zostali posegregowani – osobno ustawiono siostry zakonne, świeckie pielęgniarki, lekarzy, lekarki, personel pomocniczy oraz pacjentów płci męskiej i żeńskiej (wraz z rosnącym zatłoczeniem sal podział ten zaczął się jednak zacierać). Około godziny 14:00 – 15:00 z hal zaczęto wyprowadzać mężczyzn i chłopców – rzekomo do pracy przy rozbieraniu barykad i uprzątaniu ulic. Małymi grupkami, zazwyczaj po 10-12 osób, doprowadzano ofiary na pobliskie miejsca kaźni i tam rozstrzeliwano ogniem broni maszynowej. Miejscem masowych egzekucji stały się m.in. bezpośrednie okolice warsztatów, podwórze domu przy ul. Górczewskiej 51, fabryka kotłów „Simplex” przy ul. Górczewskiej 53, a przede wszystkim – podwórko kamienicy położonej przy zbiegu ul. Górczewskiej z nieistniejącą obecnie ul. Zagłoby (nieopodal torów kolejowych).