W rzeczywistości przydomek „zjadacza wątroby” narodził się przypadkiem w roku 1868, kiedy to Indianie z plemienia Dakotów zaatakowali grupę piętnastu drwali wyrąbujących drzewa na ich terytorium. Pod koniec walki Johnston pchnął nożem jednego z wojowników. Gdy wydobył ostrze z boku zabitego, na zębatej krawędzi noża został niewielki fragment wątroby. Johnston żartem zapytał kamratów, czy chcieliby „skosztować Siuksa”, po czym udał, że sam zjada ów kawałek mięsa. Druga część legendy jest równie łatwa do obalenia, bo w roku 1847 Johnston był marynarzem i nie mógł mieć indiańskiej żony, zaś na „Dziki Zachód” wyruszył najwcześniej jedenaście lat później. Należy przy tym dodać, że wojownicy Wron byli sprzymierzeńcami białych, a armia chętnie zatrudniała ich jako przewodników i zwiadowców, trudno więc przyjąć, że zabili żonę białego trapera. Sam Johnston zaprzeczył plotkom w wywiadzie dla gazety Billings Times z 27 lipca 1899 roku: