Wraz z nadchodzącą zimą gromadzili zapasy żywności, a przybrzeżne grupy przenosiły się w głąb lądu, żeby zdobyć jedzenie i futra.

Zmiany klimatyczne, do których doszło pod koniec epoki lodowcowej, spowodowały w niektórych regionach zmniejszenie się i przekształcenie zasobów zwierząt i roślin. Tym samym grupy zmuszone były ciągle zmieniać swoje miejsca i szukać nowych, obfitych w jedzenie terenów. Co 3 do 6 dni wyruszali w dalszą podróż, pokonując rocznie (jak się przypuszcza) aż 360 km. Czasem udawało im się znaleźć jaspis, krzemień lub chalcedon, z których wytwarzali narzędzia myśliwskie, skrobaki do mięsa oraz groty. Dzięki polowaniom dieta Paleoindian obfitowała w białko. Z kości zwierząt budowano także schronienia, a z ich skór wytwarzano ubrania. Pojawiły się też kontrowersyjne teorie, jakoby za wyginięcie plejstoceńskiej megafauny odpowiadali pierwsi mieszkańcy Ameryki. Przemawiać za tym miało to, że większość zwierząt wymarła w ciągu kilku stuleci, a naukowcy zauważyli zbieżność w czasie z pojawieniem się Paleoindian, a masowym wyginięciem fauny. Przeciwnicy tej teorii argumentowali, że niewielkie wówczas grupy ludzi nie mogły do tego doprowadzić.