Gottlob Berger twierdził, że w dystrykcie lubelskim zadaniem SS-Sondereinheit Dirlewanger było zwalczanie polskich przestępców kryminalnych, którzy uciekli z więzień korzystając z chaosu wywołanego niemiecką inwazją. Na tej podstawie historyk Hans Peter Klausch wysnuł wniosek, że jednostka mogła się w tym czasie zajmować zwalczaniem polskiej partyzantki. O tym, że podczas służby na Lubelszczyźnie Wilddiebkommando nie uczestniczyło w zbrojnych starciach, świadczy jednak fakt, że jednostka nie poniosła w tym okresie żadnych strat.
Zeznania weteranów zdają się z kolei wskazywać, że jednym z głównych zadań jednostki było kontrolowanie miejscowej ludności i zwalczanie czarnego rynku. Dirlewangerowcy zajmowali się m.in. przeciwdziałaniem szmuglowi, który napływał do lubelskiego getta.
Członkowie SS-Sondereinheit Dirlewanger pełnili także służbę wartowniczą w obozach pracy dla Żydów. Między innymi byli przez pewien czas strażnikami w obozie przy ul. Lipowej w Lublinie. Nadzorowali ponadto żydowskich robotników przymusowych, którzy pracowali przy budowie wielkiego rowu przeciwpancernego (Grenzwall) na ówczesnej granicy niemiecko-radzieckiej. Sam Dirlewanger pełnił przez pewien czas funkcję komendanta obozu w Dzikowie Starym, będącego podobozem obozu pracy w Bełżcu.