W konsekwencji jednostka cieszyła się fatalną opinią zarówno wśród oficerów konserwatywnego Wehrmachtu, jak i w szeregach samej SS. „Dzika i okropnie wyglądająca zbieranina” czy „zbiorowisko morderców” to tylko niektóre z epitetów, którymi obdarzano ludzi Dirlewangera. Po wojnie szef sztabu Ericha von dem Bacha, SS-Brigadeführer Ernst Rode, zeznając przed polskim prokuratorem stwierdził, iż „była to raczej gromada świń (Schweinehaufen), aniżeli żołnierze”. Z kolei Stanisław Podlewski opisywał jednostkę Dirlewangera następującymi słowami:

Na mocy dekretu Adolfa Hitlera z 2 kwietnia 1942 roku przestępcy walczący w szeregach oddziału mogli uzyskać rehabilitację po wykazaniu się w walce, udokumentowanymi ranami lub otrzymaniem Krzyża Żelaznego II klasy.

Dirlewangerowcy w dystrykcie lubelskim Na początku września 1940 roku SS-Sondereinheit Dirlewanger został przerzucony do dystryktu lubelskiego Generalnego Gubernatorstwa i podporządkowany tamtejszemu Dowódcy SS i Policji SS-Brigadeführerowi Odilo Globocnikowi. Wtedy też do oddziału dołączyło 20 nowych rekrutów, a także czterech podoficerów Waffen-SS.