Według drugiej wersji, niemieckiego Junkersa strącił ppor. „Irma” Jan Korzybski (ur. 1914 r., batalion „Gozdawa”, także Dyon „1806”). Oddajmy głos Krystynie Golańskiej (z domu Janiszewskiej) z Batalionu Szturmowego AK „Nałęcz” (podaję za www.powstanie-warszawskie-1944.pl): "23 sierpnia 1944. Przebiegałam około południa z mojej kwatery I Batalionu Szturmowego „Nałęcz” przy ulicy Hipotecznej 5 do placówki kpt. Piotra z dywizjonu 1806, obejmującego teren: „Dom pod Królami”, więzienie przy Daniłowiczowskiej oraz Kanoniczki z całą północną stroną placu Teatralnego. Miałam tam wielu przyjaciół (Tadzio Zawadzki, Mirek Tymieniecki, Asia Rybarska). Wszyscy byliśmy świadkami niezwykłego wydarzenia. Na budynek firmy „Spiess” przy ulicy Hipotecznej spadł nagle niemiecki bombowiec (Junkers Ju-87), staczając się potem na ulicę, gdzie długo dopalał się, wydzielając paskudny swąd smażących się opon.

      Nie było wątpliwości, że ktoś celnie trafił w pilota, którego wszyscy wyraźnie widzieliśmy w okienku nisko lecącego samolotu. – Ale kto – spytałam wpadając na placówkę. – Kto strzelił?