Wkrótce przyjął funkcję opata w klasztorze sōtō w Osace – Hōgan na prośbę jednego z jego patronów. Tōsui swój pobyt w klasztorze traktował jako zupełnie przypadkowy i rozdrażniał patronów i wspierających świątynię nie pojawiając się przez długie okresy czasu. Spowodował także sytuację kryzysową, gdyż pozwolił na przebywanie w klasztorze niezatrudnionemu samurajowi z kobietami i uzbrojonymi służącymi. Siogunat żądał rejestrowania takich grup, jednak Tōsui nie uczynił tego. Spowodowało to śledztwo z rozkazu władz miasta, które dotknęło całą hierarchię szkoły sōtō w Osace. Tōsui wybronił się czarując magistrat swoją szczerością i naiwnościąPeter Haskel. Letting Go. Str. 101.
Jego dziecięca otwartość i bezpośredniość oraz całkowity brak przebiegłości czy pretensji wpędzały go co jakiś czas w kłopoty.
Od czasu do czasu opuszczał klasztor ze swoim służącym aby żebrać, a następnie rozprowadzał wszystko, co wyżebrał, wśród biedoty miejskiej i ich dzieci. Nawet kupcy byli pod takim wrażeniem, że chętnie ofiarowywali mistrzowi datki i rzeczy dla biednych.