Dziewczyna kocha Petra, sierotę i parobka, którego cztery lata temu jej własny ojciec przegnał z gospodarstwa, dowiedziawszy się o miłości młodych. Od tej pory Natałka nie otrzymuje od Petra żadnych wieści i nie jest nawet pewna, czy chłopak żyje. Pewnego dnia, gdy Natałka wybrała się do studni po wodę, dostrzega ją pan woźny Teterwakowśkyj, bogacz i pracownik sądowy, który wyznaje dziewczynie miłość i obiecuje bogate życie. Natałka, która zaprzysięgła wierność Petrowi, jest jednak nieugięta. Zrozpaczony woźny opowiada o nieudanych oświadczynach swemu przyjacielowi, sołtysowi Makohonence, który obiecuje mu uzyskać rychło zgodę dziewczyny na ślub.
Akt II Horpyna czyni Natałce wyrzuty, oskarża ją, iż swoim zachowaniem zaprzepaściła szansę na lepsze życie dla siebie i swojej matki. Zaklina, by dziewczyna nie czekała na Petra i zgodziła się na ślub z którymś z majętnych adoratorów, których niemało zdążyło się przewinąć od czasu śmierci ojca Natałki. Do chaty przychodzi tymczasem Makohonenko, który opowiada Horpynie o uczuciach woźnego i rysuje przed kobietą obraz bogatego i spokojnego życia. Terpyłycha usilnie błaga Natałkę, by zmiłowała się nad nią –starą, bezbronną kobietą, która nie może dłużej cierpieć tak wielkiego ubóstwa.