Kolejny paradoks stosowania ‘argumentu z następstwa’ podnosi prof. Uta Ranke-Heineman: "O ile stosowanie pigułki przez żonę zamienia męża w rozpustnika, o tyle jej nieprzyjmowanie powoduje, że mąż zachowuje się cnotliwie i wstrzemięźliwie [...] Zależnie od tego czy kobieta stosuje pigułkę antykoncepcyjną, mąż staje się bestią lub aniołem".
Krytycy podkreślają obłudę ‘argumentu z następstwa’, wynikającą z przedstawiania negatywnych konsekwencji antykoncepcji i jednocześnie ignorowania negatywnych konsekwencji zakazu stosowania antykoncepcji. Bertrand Russell pisze:
W tym samym duchu krytycy podkreślają absurdalność twierdzenia, jakoby antykoncepcja uczyniła kobietę „przedmiotem użytkowym", twierdząc, że jest dokładnie odwrotnie i że to dzięki antykoncepcji kobieta może przestać być przedmiotem, a może wreszcie być podmiotem relacji, a jej prawa i pozycja socjalna są lepiej chronione. Z badań wynika, że zapewnienie ochrony praw człowieka łączy się ze stosowaniem antykoncepcji dla planowania rodziny.