Efekt pędu uzyskał Turner, malując lokomotywę ciemniej i ostrzej niż jakikolwiek inny element obrazu, dzięki czemu – jak zauważył Jack Lindsay – wysuwa się ona w perspektywie powietrznej przed swoje miejsce w perspektywie linearnej.
Deszcz pada równomiernie, lecz nie na tyle gęsto, by przesłonić przebłyski słońca padające na lasy i pola po obu stronach mostu. Z komina parowozu wydobywają się trzy niewielkie, równomiernie rozmieszczone kłęby dymu – w 1844 pociągi nie wytwarzały wielkich obłoków pary, jakie pojawiały się na ówczesnych popularnych rycinach. Po lewej stronie, pod przęsłami mostu, widoczna jest łódź, a na brzegu rzeki grupa niewyraźnych postaci, interpretowanych niekiedy jako mieszkańcy machający do przejeżdżającego pociągu.
Turner ukazał pociąg jadący z Londynu na zachód Anglii po torze pojedynczym, choć w rzeczywistości linia była w tym miejscu dwutorowa. Lokomotywa należy do serii Firefly, zaprojektowanej dla Great Western Railway przez Daniela Goocha, mianowanego głównym inżynierem taboru spółki w wieku 21 lat;