Były wśród nich gazety − organy Partii Prawa i Koalicji Chorwacko-Serbskiej − oraz biskupi katoliccy Alojzije Mišić i Anton Jeglič. Na początku lipca stało się jasne, że jedynymi zwolennikami antyserbskich zachowań byli wspierani przez władze reakcjoniści, podczas gdy istniał rodzaj solidarności między Serbami i innymi Słowianami, choć wciąż jeszcze w zalążkowej postaci.

Mediów i dyplomatów Prasa rządowa i katolicka Sarajewa podburzała tłum, publikując oskarżycielskie pamflety i powielając plotki, według których „Serbowie posiadali ukryte bomby”. Gazety pisały, że rozruchy to „coś na podobieństwo rosyjskich pogromów”. 29 czerwca konserwatywne pismo wiedeńskie donosiło, że „Sarajewo wygląda jak scena pogromu”. Według niektórych doniesień „policja tolerowała pogrom w Sarajewie”. Według pewnych raportów władze Austro-Węgier pozostawały bierne w czasie, gdy Serbów zabijano, a ich posiadłości palono. Pogromy miały wpływ na stanowisko Rosji. Gazeta rosyjska pisała: „odpowiedzialności za to co się stało nie ponosi Serbia, ale ci, co pchnęli Austrię na Bośnię;