Wprawdzie jego rola w zajściach nie została ustalona, wiadomo jednak, że część przywódców politycznych odegrała znaczącą rolę w gromadzeniu i kierowaniu tłumów przeciw Serbom. Politycy zniknęli po wygłoszeniu swych mów i wówczas liczne grupy Chorwatów i muzułmanów zaczęły dewastować wszystko, co było serbską własnością. Ich pierwszym celem była serbska szkoła, a następnie sklepy, warsztaty i domy prywatne. Bank należący do Serba został ograbiony, a towary ze sklepów rozwleczone po ulicach.

Wieczorem gubernator Potiorek ogłosił stan wyjątkowy w Sarajewie, a potem w całej prowincji. Akcja ta nie przyniosła spodziewanych rezultatów; tłum nadal atakował Serbów i ich lokale. Oficjalnie informowano, że prawosławny sobór Narodzenia Matki Bożej ocalał dzięki interwencji austro-węgierskich służb specjalnych. W mieście uspokoiło się, dopiero gdy zwłoki Franciszka Ferdynanda i jego małżonki zostały przetransportowane na dworzec. 30 czerwca rząd Austro-Węgier ustanowił dla Sarajewa − odrębnym dekretem − sąd specjalny, uprawniony do wydawania najwyższych wyroków kary za morderstwa i inne poważne przestępstwa popełnione w czasie zajść.