Disney pragnął, by przy budowie domu świnki śpiewały, gdy okazało się Stalling nie najlepiej radzi sobie z pisaniem tekstów piosenek. Wtedy Disney zdecydował zakupić prawa do piosenki od zewnętrznego wydawcy, jednak nikt nie chciał opuścić swej stawki za film pełnometrażowy. Wobec tego Disney poprosił dwóch scenarzystów Franka Churchilla i Teda Searsa, by coś wymyślili. Efektem była piosenka Kto by się tam wilka bał. Z kolei sceną, którym Wilk Bardzozły w przebraniu za domokrążcę próbuje nabrać Świnkę Praktyczną i nakłonić do otwarcia drzwi, Disney chciał ośmieszyć nieudane próby Carla Laemmle, współzałożyciela i prezesa Universal Pictures zmierzające do przejęcia Walt Disney Productions.

Odbiór Trzy małe świnki okazały gigantycznym sukcesem zaskakującym samego Disneya. Podnoszący na duchu temat moralnej odwagi wobec przeciwności losu trafiał w czuły punkt amerykańskiej widowni okresu Wielkiego Kryzysu. Wyniki oglądalności szybko przewyższyły wyniki innych prezentowanych filmów. Zainteresowanie kreskówką było tak duże, że United Artists trudno było sprostać zamówieniom na kolejne kopie dla wszystkich kin, które chciały ją wyświetlać. Do końca 1933 roku Trzy małe świnki zarobiły ponad 125 tys. dolarów, kwotę bez precedensu jak na kreskówkę.