Mieli oni dosyć panoszącego się i wszechwładnego wyzwoleńca, wykorzystującego sytuacje polityczną do gromadzenia dóbr należących niegdyś do rzymskich obywateli. Cyceron w pierwszych słowach swojej mowy przedstawił najważniejszy aspekt zaistniałej sytuacji: Ci wszyscy, którzy są tutaj obecni, uważają, że w tej sprawie należy bronić człowieka skrzywdzonego; (...) Gdyby jednak jeden z tych tak wybitnych i dostojnych mężów, których tu widzicie, zabrał głos i wspomniał o położeniu rzeczypospolitej – czego w tej sprawie nie można pominąć – mniemano by, że daleko więcej powiedział, niż powiedział istotnie (Pro Sexto Roscio Amerino I.1-2).
Oracja Obrona okazała się niebywale prosta. Po pierwsze brakowało świadków potwierdzających oskarżenie. Po drugie Sekstus Roscjusz został zamordowany w Rzymie, w czasie gdy jego syn przebywał w Amerii i najważniejsza rzecz: na śmierci ojca tracił oskarżony, a zyskiwał kto inny. Co więcej bardzo pomocna okazała się niedbałość prokuratora, który dufny w potęgę Chryzogonosa, całkowicie zlekceważył Cycerona (Takiej postawie sprzyjał fakt, iż ten do tej pory występował jedynie w sprawach cywilnych i było to dla niego pierwsze wystąpienie w tzw. quaestio publica).