W tej sytuacji konserwatywni senatorowie postanowili działać sami i zebrawszy grupę sprzeciwiającą się zmianom (oraz ich służbę), uzbrojeni w kije pomaszerowali na Kapitol. W zamieszkach jakie wywołali zginął trybun i jego zwolennicy, w sumie ok. 300 osób. Wypadki z dnia wyborów znane są szczegółowo dzięki relacji Appiana i Plutarcha (Wojny domowe I.14-17; Tyberiusz Grakchus XVI-XIX).

Przez lata zadawano sobie pytanie, jak kilkudziesięciu senatorów i ich niewolni uzbrojeni w kije i fragmenty rozbitych mebli, zdołało w środku wielkiego miasta zabić kilkuset mężczyzn, samemu nie ponosząc strat. Dwudziestowieczne badania wykazały, że prawdopodobnie Nazyka wykorzystał swoją nadzwyczajną pozycję religijną, zawijając togę w sposób charakterystyczny dla rzymskiego kapłana. Przyjmując pozę osoby składającej ofiarę nadał sytuacji charakter rytualny, co musiało podziałać na emocje broniących się. Tyberiusz Grakchus został de facto złożony w ofierze, a jego ciało i ciała jego towarzyszy wrzucono do Tybru. Wszystkie powyższe okoliczności pozwoliły napastnikom na uniknięcie odpowiedzialności. Za zabójstwo trybuna ludowego, który był nietykalny () groziła bowiem natychmiastowa śmierć. Wydarzenie to miało w historii Rzymu republikańskiego znaczenie niezwykle istotne.