Z kolei żołnierze amerykańscy nie ustępowali w brutalnych działaniach wymierzonych w cywilów i jeńców. Powszechną metodą tortur stosowaną przez Amerykanów była tak zwana wodna kuracja, będąca odmianą toki. Przesłuchiwanego Filipińczyka kładziono pod zbiornikiem z wodą. Podczas gdy woda leciała do jego gardła zadawano mu pytania. Co kilka minut jeden z żołnierzy uderzał w napęczniały brzuch ofiary nogą, aby spowodować wymioty. W drastycznych sytuacjach mogło się to skończyć śmiercią przesłuchiwanego jeńca. Według innej wersji żołnierze podrzucali napełnioną wodą ofiarę uderzając o jej brzuch, dopóki nie zaczęła mówić albo wtryskiwali jej wodę przez nos. Inną praktyką było wieszanie filipińskich jeńców do utraty przytomności, czy karmienie solą. Amerykanie często palili filipińskie domostwa, rozstrzeliwali ludność wiosek. Zniszczenie wojsk partyzanckich zależało w dużej mierze od odcięcia ich od dostaw żywności. Generał Samuel Young jako pierwszy zaproponował skoncentrowanie mieszkańców wsi w wydzielonych strefach, aby zmniejszyć tam poparcie dla rządu Republiki Filipin. Pomysł Younga, nazwany rekoncentracją, został zrealizowany w następujący sposób. Mieszkańcy danego regionu byli gromadzeni w strzeżonych domach.