Szarża na Geismara Rozbiciu Paszkowa Geismar mógł się tylko przyglądać, ponieważ jego siły dopiero rozwijały się w linię bojową. Dwernicki, nie tracąc czasu, rozkazał uderzyć 4 szwadronom jazdy, lecz ogień kartaczy i salwy karabinowe odrzuciły Polaków. Wtedy do walki rzucił się sam Dwernicki, prowadząc oddział krakusów. To wystarczyło do zmiecenia Rosjan. I tak samo jak wcześniej odwrót utrudniał wąski leśny dukt. Kto nie zawrócił konia, ginął od polskiej szabli. Rosjanie uciekali, tratując kanonierów próbujących ratować działa. Bitwa w końcowej fazie przerodziła się w serię potyczek toczonych przez uciekających strzelców konnych z ułanami i szaserami polskimi. Walki toczyły się w małych grupkach lub indywidualnie. Na tym etapie starcie miało najkrwawszy charakter. Ułani polscy odegrali istotną rolę w bitwie, ponieważ dzięki swym szybkim i zwinnym koniom, lżejszemu ekwipunkowi i dłuższym lancom mogli łatwiej przełamywać opór przeciwnika. Rosjanie dosiadali okazałe, ale przekarmione w okresie pokojowym konie, przez co traciły na zwrotności. Dużym problemem dla rosyjskich strzelców konnych okazały się lance, w które uzbrojono ich przed kampanią.