Rozbicie kolumny Paszkowa Bitwę rozpoczął pojedynek artyleryjski. Polska bateria dowodzona przez por. Józefa Puzynę składała się z sześciu 3-funtowych armat, które na dłuższą metę nie mogły się równać z 6- i 10-funtowymi działami Rosjan. Polscy artylerzyści nadrabiali za to szybkością oddawanych strzałów i obrotów. Skutki ognia rosyjskich armat odczuła najmocniej polska piechota. Aby nie narażać wojska na niepotrzebne straty, gen. Dwernicki rozkazał mjr. Russjanowi zaatakować kolumnę Paszkowa. Dowodzący atakowanym dywizjonem (dwa szwadrony) oficer popełnił błąd i zamiast uderzyć ze wzniesienia na pędzących ułanów, rozkazał oddać salwę z karabinów.

Przyjęcie szarży w miejscu zaważyło nad losem rosyjskiego dywizjonu. Odwrót traktem do Seroczyna był zablokowany przez wychodzący z lasu kolejny dywizjon jazdy. Wielu rosyjskich kawalerzystów utopiło się w stawie u brzegów Świdra.