Pomimo wielu pojedynczych niepowodzeń, ostatecznie zatem Arabowie za panowania Hiszama umocnili swoją pozycję na Wschodzie. Inaczej stać się miało na Zachodzie. W roku 725 namiestnik Al-Andalus, Anbasa ibn Suhajm al-Kalbi, poprowadził wyprawę, która zapuściła się daleko w głąb południowej Galii, a następnie doliny Rodanu, zdobywając Carcassonne, Nîmes i Autun. Jednakże już w roku 732 kolejna ambitna wyprawa muzułmanów została pokonana przez Karola Młota w bitwie pod Poitiers, w której zginął ówczesny namiestnik Al-Andalus, Abd ar-Rahman al-Ghafiki. Kluczowe dla sytuacji Arabów na Półwyspie Iberyjskim miały się jednak okazać wydarzenia na terenie Maghrebu. Odpowiedzią na próbę zaprowadzenia surowego fiskalnego reżimu przez namiestnika Ifrikiji Ubajd Allaha ibn al-Habhaba było wielkie powstanie Berberów, które "objęło terytoria od Hiszpanii do Tunezji". Wielu z berberskich powstańców występowało pod hasłami charydżyckimi, jednak "przyczyny rewolty miały więcej wspólnego z nierównym traktowaniem Berberów przez ich arabskich zdobywców niż problemami doktrynalnymi dotyczącymi przywództwa muzułmańskiej społeczności".