burmistrz Tatkowski i wiceburmistrz Maciejewski, siedmiu franciszkanów, blisko 70 harcerzy i harcerek; liczni robotnicy, kolejarze, urzędnicy, przedstawiciele inteligencji, a także pewna liczba kupców i drobnych przedsiębiorców. Wielu spośród zatrzymanych należało przed wojną do organizacji krzewiących polskość – takich jak „Sokół” lub „Strzelec”.
Aresztowanych Polaków umieszczano początkowo w gmachu Ubezpieczalni Społecznej. Po pewnym czasie wszystkich więźniów przewieziono jednak do budynku szkoły przy ul. Konarskiego. Od tego momentu trafiali tam również wszyscy Polacy zatrzymani w późniejszej fazie akcji. Siedem szkolnych pomieszczeń, znajdujących się w suterenie i częściowo na piętrze, przekształcono w więzienne cele. Początkowo aresztanci nie otrzymywali wody i pożywienia. Dopiero po upływie dwóch dni Niemcy pozwolili miejscowej komórce PCK dostarczyć więźniom paczki żywnościowe. Aresztowani Polacy byli traktowani bardzo brutalnie, m.in. podczas załadowania i wyładowywania z samochodów byli oni nagminnie bici. Przesłuchaniom – prowadzonym najpierw w budynku ubezpieczalni, a później w budynku administracyjnym PFA – nierzadko towarzyszyło bicie, ściskanie kolan imadłem i przypiekanie świecą. Na skutek tortur zmarło co najmniej dwóch więźniów, a dwóch innych popełniło samobójstwo.