Autorzy libretta (Wsiewołożski i Petipa) założyli, że balet będzie pretekstem do pokazania pięknych obrazów tanecznych oraz prezentacji umiejętności licznego zespołu Teatru Maryjskiego. Akcję zawężono do pierwszej części baśni Perraulta, w której księżniczka przychodzi na świat, wskutek złego czaru zasypia na sto lat wraz z całym dworem, a później zostaje obudzona przez pocałunek księcia, który pojmuje ją za żonę. Czerpiąc z innych baśni francuskiego pisarza, dodano postać dobrej Wróżki Bzu, która jest duchem opiekuńczym królewny od narodzin do ślubu z księciem, a nawet w pewien sposób kieruje losami bohaterów.

Muzykę zamówiono u Piotra Czajkowskiego, który w tym czasie miał już na koncie partyturę do „Jeziora łabędziego”. W przypadku „Śpiącej królewny” Czajkowski pracował nieco inaczej niż to było z jego pierwszym baletem. Tu „muzyczny akompaniament” – jak wtedy traktowano muzykę baletową – dyktował choreograf, czyli Petipa. To on miał dokładnie ułożony plan tańców, jakie chce zaprezentować w każdym akcie, ile powinny trwać, jakie powinny mieć tempo i charakter.