Zwolennicy tego systemu przekonywali, że ożywi on walkę w pierwszej fazie poprzez zwiększenie liczby wyrównanych pojedynków i mniejszą ich przewidywalność, ograniczy sytuację, iż jedna porażka eliminuje z walki o zwycięstwo w turnieju, dodając jednocześnie do zawodów jeden dzień, co może oznaczać zwiększone wpływy z biletów oraz transmisji telewizyjnych. Pomimo sukcesu tej edycji na Puchar Świata powrócono do pierwotnego formatu modyfikując go jednak poprzez wprowadzenie jeszcze jednej fazy grupowej. Uznano bowiem, że jest on zbyt zależny od pierwotnego rozstawienia i wobec niedoskonałości rankingu (opartego na wynikach turniejów kwalifikacyjnych), zespołom należy się w drugim dniu zawodów „druga szansa”. Stał się jednak obiektem krytyki, zarówno przed, jak i w trakcie trwania turnieju, między innymi za powtarzające się w obu fazach grupowych spotkania, podobnie jak niezrozumiałe przetasowania pomiędzy grupami już po losowaniu.