„Socjalizm, definiowany zgodnie z jego pierwotną ideą, to znaczy przez monopol państwowej własności, odbiera ludziom podstawowe prawo: prawo do prywatnej własności środków produkcji i już z tego powodu jest ustrojem antywolnościowym. Ale na tym sprawa się nie kończy. Trwały zakaz prywatnej przedsiębiorczości nie da się pogodzić z demokracją i związanymi z nią prawami cywilnymi. Jeśli bowiem na moment założyć, ze zaistniał demokratyczny socjalizm, to prędzej czy później – odczuwając skutki jego nieuchronnie złego funkcjonowania w gospodarce – ludzie zaczęliby się politycznie organizować, aby znieść ten zakaz. Ten polityczny nacisk zwiększałyby osoby, które mając predyspozycje do prywatnej przedsiębiorczości, nie chciałyby być skazane na państwowe posady lub karane – jako przestępcy – za podejmowanie takiej działalności. A tylko w ten sposób można, jak już wspomniałem, utrzymać monopol państwowej własności. Ta rosnąca z czasem polityczna presja musiałaby się zakończyć jednym z dwóch rezultatów: a) delegalizacja grup naciskających na liberalizację gospodarczą (a zatem dopuszczeniem tylko partii akceptujących socjalizm); to byłby koniec demokracji, czyli socjalizm demokratyczny przekształciłby się w „realny” – niedemokratyczny;