Gdy powstał plan zamachu na generał–gubernatora warszawskiego Konstantina Maksymowicza, Dzierzbicki zgłosił się do udziału w nim, przygotowując osobiście bombę. Plan zakładał, że bomba zostanie rzucona przez Dzierzbickiego z kawiarni Trojanowskiego przy Miodowej 6. Miejsce zostało wybrane z uwagi na fakt, iż przed południem generał–gubernator powinien wyjechać z Zamku Królewskiego na niedzielne galowe nabożeństwo do cerkwi na rogu Długiej i Miodowej. Zamachowiec miał zbiec przejściem na tyłach kawiarni, na ulicę Podwale, gdzie przed pościgiem miała go ochronić grupa OB PPS, którą mieli stanowić Bronisław Żukowski „Harakiri”, wraz ze Stanisławem Zielińskim „Sewer”, Moszkiem Szwarcem i Dawidem Ajzenlistem „Dawidek”. Dwaj ostatni okazali się agentami carskiej Ochrany.
Policja poinformowana o miejscu zamachu oraz o wyglądzie zamachowca (zdrajca nie znał go osobiście), usiłowała go aresztować o godzinie 11:55. Dzierzbicki widząc iż został zdemaskowany, rzucił pocisk w agentów, zabijając siebie, Jegora Kocznowa i Bazylija Korotkija, raniąc ciężko agenta Antoniego Antonowicza. Ponadto zginął jeden z przechodniów, a dalszych kilkanaście osób zostało rannychWłodzimierz Kalicki, 19 maja 1905 r. Kamikadze na Miodowej, „Wyborcza.pl”, 22 maja 2011. [dostęp 19 grudnia 2014]..