Według Franciszka Ząbeckiego miał często przyjeżdżać na stację kolejową Treblinka, aby tropić i mordować Żydów, którzy uciekli z transportów. Jankiel Wiernik szacował, że liczba ofiar, które Franz własnoręcznie zamordował, mogła sięgać tysiąca. Eliasz Rosenberg zeznał natomiast, że liczba zbrodni Franza była tak wielka, że nie jest w stanie wymienić nawet tych, których był naocznym świadkiem.
Postrachem więźniów był również pies Franza, przypominający bernardyna mieszaniec o imieniu Barry. Zwierzę zostało wyszkolone, by na komendę „człowieku bierz psa” rzucać się na Żydów. Ze względu na duże rozmiary Barry’ego atak często kończył się poważnym okaleczeniem ofiary, a w skrajnych wypadkach nawet jej śmiercią. Nierzadko pokąsani przez psa Żydzi byli zabijani na miejscu przez Franza lub wysyłani na egzekucję do „lazaretu”. Barry przejawiał jednak agresję tylko w obecności swojego opiekuna. Ocaleni więźniowie wspominali, że gdy Franza nie było w pobliżu, pies pozwalał, by go głaskano, a nawet się z nim bawiono.