niektórzy autorzy dopatrywali się w tym przejawów sadyzmu seksualnego. Często był też obecny przy „karnych gimnastykach”. Regularnie „selekcjonował” więźniów pod kątem zdolności do pracy. Często wystarczyła zabandażowana ręka lub widoczna gołym okiem powierzchowna rana, by wysłał ofiarę na egzekucję do „lazaretu”. Gdy pewnego razu kilku więźniów przyłapano na próbie ucieczki, kazał powiesić ich głową w dół, skatował ich pejczem, a na koniec zastrzelił. Przy innej okazji wraz z zastępcą komendanta pobliskiego karnego obozu pracy, Karlem Prefim, urządził „zawody strzeleckie”, w których rywalizacja polegała na trafieniu strzałem z pistoletu prosto w serce więźnia. Zginęło wtedy co najmniej ośmiu Żydów.
Oskar Strawczyński wspominał:
Z kolei według Jakuba Jakubowicza:
Franz okrutnie traktował również Żydów, których prowadzono do komór gazowych. Często wyciągał z tłumu wybrane ofiary i własnoręcznie je rozstrzeliwał. Pewnego razu miał zastrzelić trzydziestu Żydów z jednego tylko transportu. Ze szczególnym upodobaniem znęcał się nad ortodoksyjnymi wyznawcami judaizmu. Świadkowie zeznawali ponadto, że miały miejsce przypadki, gdy mordował małe dzieci i niemowlęta roztrzaskując im głowy o ściany budynków.