30 marca rano oddział ruszył na północ, przez Orlikowo, aby wieczorem stanąć w Przytułach. Równocześnie pod wsią pojawił się oddział rosyjski wysłany w pogoń z Łomży. Chcąc uniknąć na razie walki niezwłocznie ruszył Wawer w dalszą drogę. Podjąć bój musiał następnego dnia rano pod Białaszewem. Strzelcy z tylnej straży osłaniając resztę oddziału, pozwolili na odwrót w szyku ku Osowcowi. W tej potyczce poległo dwóch powstańców.

W Osowcu Ramotowski postanowił dostać się na ziemię augustowską przez gubernię grodzieńską i po przeprawie promami przez Biebrzę, noc 31 marca partia spędziła w Downarach. Następnego dnia rano powstańcy ruszyli na wschód, niestety ścigani przez kolejny oddział nieprzyjaciela. Ze Szczuczyna ruszył bowiem pod dowództwem majora Dewela ok. 500-osobowy oddział rosyjski. 2 kwietnia Dewel zasadził się po dwóch stronach drogi, którą maszerował oddział Wawra, pomiędzy Jaświłami a Mikicinem. Po początkowej panice, Ramotowski opanował swoich ludzi i po grząskiej drodze, pod ogniem nieprzyjaciela, zmierzał ku Biebrzy. Kto stracił siły i nie dał rady iść – był mordowany przez kozaków. W końcu jednak oddział dotarł do Suchowoli.