Ponadto w akcji pacyfikacyjnej wzięły udział oddziały pomocnicze złożone z ukraińskich i rosyjskich kolaborantów. Ci pierwsi byli prawdopodobnie policjantami służącymi w szeregach 5. galicyjskiego pułku ochotniczego SS (Galizisches SS Freiwilligen Regiment 5). Łącznie w pacyfikacji Borowa i sąsiednich wsi uczestniczyło blisko 3000 policjantów, SS-manów i żołnierzy – dysponujących rozpoznaniem z powietrza oraz wsparciem lekkiej artylerii (granatniki, działka przeciwpancerne). Z zeznań złożonych po wojnie przez byłych członków 1. batalionu policji wynika, że tuż przed rozpoczęciem akcji przed frontem jednostki wystąpiło dwóch oficerów SD, którzy uzasadnili konieczność zniszczenia sześciu polskich wsi współpracą ich mieszkańców z partyzantami.

W większości wypadków schemat pacyfikacji był bardzo podobny. Najpierw niemieckie tyraliery szczelnie otaczały wsie, które podpalano ogniem granatników i działek przeciwpancernych. Następnie Niemcy i ich kolaboranci wkraczali do wsi, po czym idąc od domu do domu mordowali bez względu na wiek i płeć każdego schwytanego Polaka. Miały miejsce wypadki, gdy ludność spędzano do zabudowań, które następnie podpalano lub obrzucano granatami.