Mnich odpowiedzialny za gotowanie posiłków dostrzega znikanie jedzenia i po rozmowie z ojcem przełożonym uzgadniają potrzebę zbadania sprawy do końca, w tym celu jedzenie, które pochował na powrót ma zostawić na wierzchu i pójść za Marcelino, gdy ten je wykradnie. Gdy mnich poszedł za chłopcem podsłuchał rozmowę chłopca z Jezusem i nie mogąc za bardzo uwierzyć w co słyszy zdenerwowany zbiega na dół. Mnich, żeby się upewnić się w swoich przypuszczeniach iż słyszał coś niesamowitego postanowił pójść za chłopcem jeszcze raz, w tym celu zawczasu schował się już na strychu. Chłopiec ponownie idąc z jedzeniem do Jezusa usłyszał od niego, że jest dobrym chłopcem (przynosił mu jedzenie, picie, a raz nawet koc by mógł się ogrzać) i że chciałby mu tą dobroć wynagrodzić. Zadał mu więc pytanie czy chciałby być zakonnikiem jak jego braciszkowie zakonni, czy może chciałby się w rzeczywisty sposób pobawić z Manuelem, swoim wyimaginowanym przyjacielem?