Do XII wieku Bizancjum miało monopol na stosowanie ognia greckiego. Łacinnikom, którzy zdobyli Konstantynopol, ani Arabom nie udało się w pełni poznać tajników produkcji „ognia greckiego”. Dziś również nie udaje się dokładnie określić składu chemicznego ognia greckiego oraz sposobu, w jaki potrafiono miotać go pod odpowiednio dużym ciśnieniem na znaczną odległość. Co więcej, podawane przepisy są bardzo rozbieżne. Według żyjącego w XIII wieku Marka Greka, ogień grecki składał się z siarki, kamienia winnego, smoły, soku mlecznego i saletry. Inni historycy skłaniają się ku wersji, iż była to mieszanina ropy naftowej, żywicy, smoły, olejów, soków roślinnych i metali. Pod uwagę brany jest także tlenek wapnia (tzw. wapno palone), który powodował, że substancja zapalała się w zetknięciu z wodą (i w tej wersji miał być to ściślej „ogień bizantyjski”).

Również w późniejszych wiekach stosowano ogień grecki. W XII w.