batalionu Marine Raider rozkazał po walkach wrzucić wszystkie pozostałe reisingi swojego oddziału do rzeki Lunga. Od połowy do końca 1943 pozostałe na uzbrojeniu Marines reisingi zostały na ogół zastąpione przez znacznie bardziej niezawodne karabinki M1.

Znacznie lepiej pistolety maszynowe Reising spisywały się w jednostkach tyłowych, gdzie mogły być właściwie konserwowane i gdzie uznanie zyskała ich niska masa i wysoka celność. Otrzymała je m.in. Straż Przybrzeżna. Część wysłano do Kanady, z przeznaczeniem m.in. dla strażników obozów jenieckich. Były one też wysyłane w ramach programu Lend-Lease Act do Związku Radzieckiego, jednakże ich przydatność do służby frontowej nie została tam dobrze oceniona i większość została przeznaczona do zrzutów dla oddziałów partyzanckich, także na wschodnie ziemie polskie. Karabinki samopowtarzalne M60 produkowano dla policji, straży fabrycznych, gwardii stanowych i wartowników obozów jenieckich.