Śledczy odkryli również, że zaraz po przybyciu do szpitala Downs zadzwoniła do swojego kochanka, Roberta Knickerbockera, żonatego mężczyzny mieszkającego w Arizonie.
Dowody sądowe nie pasowały do historii przedstawianej przez Downs. Po stronie kierowcy nie udało się zlokalizować ani śladów krwi, ani prochu. Kobieta zataiła też przed policją, że posiadała pistolet o kalibrze .22, ale zarówno Steve Downs, jak i Knickerbocker zeznali, że go miała. W trakcie śledztwa ustalono, że to właśnie z broni tego kalibru strzelano do dzieci. Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nigdy nie odnaleziono broni, z której strzelano 19 maja.
Ponadto świadkowie zeznali, że widzieli samochód Downs bardzo wolno jadący w kierunku szpitala (szacunkowa prędkość to około 9 km/h), natomiast sama Downs zeznała, że po strzelaninie jechała do szpitala bardzo szybko. Bazując na tym i na innych dowodach, dziewięć miesięcy po całym zajściu, 28 lutego 1984 Downs została aresztowana. Oskarżono ją o morderstwo, usiłowanie zabójstwa oraz o czynną napaść z użyciem broni.
Oskarżenie Oskarżyciele utrzymywali, że Downs strzelała do swoich dzieci, ponieważ chciała się od nich uwolnić by móc kontynuować swój romans z Knickerbockerem, o którym było wiadomo, że nie chce mieć żadnych dzieci w swoim życiu.